wtorek, 21 kwietnia 2015

Do prostego człowieka 2

Wśród zasad panujących w naszym domu jest również bezwzględny zakaz zabawy militariami. Nie chcę, by Józef bawił się w krzywdzenie ludzi i zwierząt, toteż pistolety, czołgi, karabiny są poza zainteresowaniem, niestety - aktualnie tylko moim, bo przedszkole oferuje konfrontację z dziećmi rodziców, którzy nie zadają pytania "do kogo masz zamiar strzelać?", "kogo chcesz skrzywdzić? zranić? sprawić ból? ". Nie oceniam. W mojej naturze leży refleksja. Także dotycząca skutków takich zabaw.

Szczęśliwie przedszkolanki Józefa mają podobne poglądy. Efektem naszych jednomyślnych działań wychowawczych było triumfalne wystąpienie Józefa, kiedy przyszłam po niego do przedszkola:
- Mamo, patrz! Patrz, jaki zbudowałem wspaniały pistolander!!! - wykrzyczał, prezentując kawał solidnej broni palnej.

To nie był pistolet. Nie służył wszak do strzelania. On służył do pacyfistycznej zabawy w droczenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz