sobota, 23 maja 2015

Nonkonformista.

Józef uwielbia, czy może raczej UWIELBIA, rysować. I robi to całkiem nieźle, co jest zaskakujące, zważywszy na fakt, że jego rodzice narysować potrafią kółko, kwadrat, a przy pomyślnych wiatrach coś tak skomplikowanego jak dwuwymiarowe auto. Przemysł papierniczy z trudem zaspokaja potrzeby Józefa, który całe ryzy papieru przerabia na rysunki. Głównie aut.

O ile w domu pozostawiam mu dowolność tematyki prac (no, tylko czasem sugerując, że może tym razem kotka? pieska? prooooszę...), o tyle problem pojawia się w przedszkolu, gdzie tematem przewodnim kolorowanek czy prac grupowych są śmieszne biedronki, nudne jak flaki z olejem smoki, choinki lub inne pierdoły ze świata flory i fauny. Ale i temu można zaradzić. 

Popłakałam się ze śmiechu, oglądając wystawę grupy pierwszej, do której uczęszcza Józef. Jego artefakty rozpoznałam z daleka. Biedronka miała rurę wydechową, z której delikatnie unosiła się wijąca wstęga spalin oraz światła z przodu i z tyłu. Smok zaś był precyzyjnie pokolorowany, a następnie umieszczony za kierownicą dorysowanego samochodu.

Bo nie ma rzeczy niemożliwych!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz